Z serii 5S w IT – 3S czyli sprzątanie

W pracy intelektualnej używamy narzędzi, które generują, przetwarzają i przechowują coraz większe ilości informacji. Nawet jeśli nasze biurka wyglądają na czyste, jak te z katalogu mebli biurowych, to zwykle zostawiamy po sobie bałagan w postaci rozproszonej informacji czy dokumentacji. Jeśli tego nie widać, to czy warto po sobie sprzątać? 

Gdy kończymy jakieś zadanie – projekt nowej funkcji, wyzwanie architektoniczne albo naprawę błędu na produkcji, przychodzi ulga, poczucie zwycięstwa i celebracji. Ochota na przysłowiową pizzę i piwo. To w jakim stanie pozostawimy po sobie kod, środowiska, narzędzia czy dokumentację może zwrócić się z nawiązką w zaoszczędzonym czasie, frustracji i wstydzie 🙂 Sprzątanie jest bowiem po sortowaniu i systematyce kolejnym krokiem by osiągnąć stan opisywany jako esencję 5S: 

Wszystko na miejscu, miejsce na wszystko.

Przejdźmy do przykładów. Jeśli nie pracujesz w skalującej się automatycznie infrastrukturze w chmurze, to może zdarzyć się, że w najmniej odpowiednim momencie zabraknie Ci przestrzeni dyskowej czy pamięci. Czasem to kwestia złego projektu, a czasem tego, że nie sprzątamy po sobie.  

Też mi sprawa! Dyski i chmura są przecież tanie. Nowe środowisko możemy powołać do życia jedną komendą. Prawda, choć nie w każdym biznesie. Powstaje natomiast zawsze pytanie, ile – pieniędzy i czasu to kosztuje? 

W korporacji 

Znam przypadek osoby, która w dużej firmie dostała zadanie inwentaryzacji instalacji Sharepointa. Efekt? Znalezienie kilkudziesięciu niczyich (brak właściciela), niepotrzebnych (skasowany projekt), ale bardzo wymiernie kosztujących instancji. Nie moja kasa – możesz powiedzieć. Jeśli nie premia to może skłoni Cię do takiego sprzątania dbałość o środowisko – te wszystkie serwery tu czy tam przepalają niepotrzebnie prąd a nie tylko w Polsce pochodzi on z węgla. 

W mniejszej firmie 

Jeśli Twoja firma nie działa w oderwaniu od prawideł ekonomii, to może się okazać, że więcej niż chciałbyś wydać na fajną konferencję, wydajesz na niepotrzebne licencje, dokładasz się do rachunku za AWS czy Azure. Spróbuj, może warto w ten sposób oszczędzić i się tym pochwalić. 

Wstyd 

Na koniec jeszcze jeden powód do trzymania porządku. Jest taka anegdota, że gdy wzywasz fachowca, nieważne, czy hydraulika, elektryka, czy mechanika samochodowego – pierwszym zdaniem jakie od niego usłyszymy jest.. 

Ja p… kto to tak sp…

Pal licho, jeśli przyjdzie naprawiać bałagan po kimś innym. Gorzej, jeśli zdarza się debugować coś i dojść do smutnego wniosku, że przyczyną wyczerpywania pamięci, czy innej wpadki był własnoręcznie stworzony bałagan.  

Mówi się, że rozwiązania prowizoryczne trwają najdłużej. To tylko połowa przypadków. Druga połowa to te, które z powodu braku porządku powodują, że musimy wracać do nich jeszcze raz. Coś co w leanie jest jedną z boleśniejszych strat. Sprzątać w IT powinniśmy po sobie regularnie, bo wtedy jak z ćwiczeniami – boli najmniej. Warto zacząć od tego, co niewidoczne: kodu, testów, środowisk, narzędzi i ich licencji po rzeczy bardziej namacalne, takie jak kalendarze czy przysłowiowe tablice suchościeralne 🙂 

Do dzieła! Co dzisiaj wysprzątasz?

Dodaj komentarz